Polskie kryminały mają wyjątkowy klimat. Nasze miasta są ich doskonałym tłem!

Przemysław Gulda
25.10.2018 15:19
A A A
Radzieccy żołnierze stacjonowali na obszarze 15 województw, ale dwa miasta kojarzyły się z nimi najmocniej: Legnica i Borne Sulinowo. O Legnicy powszechnie mówiono 'Mała Moskwa'. Na temat tego miasta krążył też w czasach PRL-u dowcip: 'Jak z góry wygląda Legnica? Jak talerz pierogów. W połowie ruskie, w połowie leniwe'.

Radzieccy żołnierze stacjonowali na obszarze 15 województw, ale dwa miasta kojarzyły się z nimi najmocniej: Legnica i Borne Sulinowo. O Legnicy powszechnie mówiono 'Mała Moskwa'. Na temat tego miasta krążył też w czasach PRL-u dowcip: 'Jak z góry wygląda Legnica? Jak... (Fot. Wojciech Olkuśnik / AG)

Zabójstwo we Wrocławiu, porwanie w Wolnym Mieście Gdańsku, zuchwała kradzież w Sandomierzu - polskie miasta znakomicie nadają się na scenografie kryminalnych opowieści. Z powodzeniem wykorzystuje to wielu autorów.

Nie brakuje rodzimych twórców: reżyserów, scenarzystów i pisarzy, którzy sposób z rozmysłem wykorzystują elementy polskiej rzeczywistości, i tej współczesnej, i tej sprzed lat czy wręcz dekad, jako spektakularną scenografię do swoich kryminalnych opowieści. 

Piewca mrocznego Wrocławia 

Szczególnie dużej ilości tego typu historii doczekał się Wrocław. Nic dziwnego: to miasto obfituje przecież w miejsca majestatyczne, ale zarazem mroczne, imponujące i ponure. Od lat z powodzeniem dostrzega to i znakomicie wykorzystuje na kartach swoich kolejnych powieści Marek Krajewski. Jeszcze w poprzednim stuleciu rozpoczął on publikowanie cyklu kryminalnych historii o komisarzu Eberhardzie Mocku. Ich akcja dzieje się przed drugą wojną światową, Wrocław jest więc jeszcze niemieckim miastem. Bohater tych opowieści to funkcjonariusz lokalnego Prezydium Policji, rozwiązujący zagadki kryminalne, bardzo umiejętnie umiejscowione przez autora w historycznej tkance topograficznej miasta. 

Krajewski musiał się znaleźć w tym krótkim zestawieniu nie tylko z powodu popularności swych powieści, ale także dlatego, że w jakimś sensie stworzył bardzo istotny dla współczesnej polskiej literatury kryminalnej model pisania o mieście. W jego ślady idzie dziś mnóstwo autorów, którzy również zwracają baczną uwagę na to, żeby ich powieści były mocno osadzone w konkretnych geograficznych realiach. 

Zbrodnie w wolnym mieście 

Choć Krajewskiego kojarzy się przede wszystkim z Wrocławiem, nie sposób nie wspomnieć o tym, że ma on w swoim dorobku także kilka książek, których akcja dzieje się w Wolnym Mieście Gdańsku. Nie trzeba szukać głęboko w zakamarkach współczesnej polskiej literatury kryminalnej, żeby przekonać się, że obok Wrocławia to dla autorów tego typu historii równie wdzięczne miejsce. W wielobarwnej mozaice etniczno-narodowościowej międzywojennego Gdańska akcje swoich powieści umieszczają tacy autorzy jak m.in.: Izabela Żukowska czy Krzysztof Bochus. 

GdańskGdańsk RENATA DĄBROWSKA

We współczesnym Gdańsku umieszcza z kolei akcję swoich kryminalnych powieści Katarzyna Pruska, która – swoją drogą – pochodzi z Wrocławia. Komisarz Barnaba Uszkier, bohater cyklu jej gdańskich kryminałów, musi rozwiązywać zagadki morderstw, dotykających charakterystycznych lokalnych środowisk, np. żeglarzy. 

Od Krakowa do Legnicy 

Swoich kryminalnych piewców doczekały się także inne polskie miasta. Nie mogło zabraknąć pisarzy, którzy akcje swoich historii umieszczają w Krakowie. To m.in.: Małgorzata Fugiel-Koźmińska, pisząca o zbrodniach na bogatych żydowskich antykwariuszach sprzed wojny czy Marek Harny, którego nagradzany "Pismak" opowiada o dziennikarskim śledztwie w sprawie morderstwa. Ale wyjątkowo ciekawego piewcy Kraków doczekał się w osobie Marcina Świetlickiego. Twórca, znany przede wszystkim jako poeta, ma w swoim dorobku także kilka powieści kryminalnych, pokazujących to miasto z bardzo mrocznej strony. 

Niezwykle ciekawą kryminalna kartę ma także Sandomierz. To właśnie tam dzieje się przecież akcja bardzo popularnego serialu telewizyjnego "Ojciec Mateusz". Ksiądz Mateusz Żmigrodzki, grany przez Artura Żmijewskiego, to specjalista od rozwiązywania kryminalnych historii. Bohater przemierza ulice miasta, a widzowie mają okazję przekonać się, jak bardzo potrafi ono być malownicze. 

Kadr z serialu 'Ojciec Mateusz'Kadr z serialu 'Ojciec Mateusz' Materiały prasowe

Na drugi koniec Polski, pod zachodnią granicę, przenosi widzów z kolei Waldemar Krzystek, reżyser filmów "Mała Moskwa" i "Fotograf". W obu z powodzeniem wykorzystuje specyfikę tego miasta, które do 1989 r. mieściło jeden z największych garnizonów Armii Czerwonej na terenie Polski. 

Co dalej? Polskie miasta z pewnością długo jeszcze nie przestaną inspirować najróżniejszych twórców kryminalnych opowieści. Już dziś można się spodziewać, że kolejnym ważnym punktem, który trzeba będzie dopisać do listy kryminałów mocno osadzonych w tkance miejskiej, będzie serial "Ślepnąc od świateł" na podstawie powieści Jakuba Żulczyka. Na jej kartach Warszawa wyglądała jak miasto wyjątkowo ponure, ale i wciągające - w wielu znaczeniach tego słowa.

'Ślepnąc od świateł''Ślepnąc od świateł' fot. mat. pras.

Główny bohater, narkotykowy diler, obracający się w środowisku stołecznej elity, przemierza miasto nocą, odwiedzając eleganckie rezydencje bogaczy, ale i najciemniejsze i najbardziej nieprzyjemne miejsca w mieście. Ciekawe, jak stolica sprawdzi się w tej roli na ekranie.